Ponosimy skutki swoich czynów. Czyny są skutkiem naszych decyzji. Decyzje podejmujemy w granicach wiedzy. Szukanie wiedzy i respektowanie jej także jest wynikiem decyzji.

Na decyzjach opiera się całe nasze życie.

Nie będę wchodził w metafizykę osoby ludzkiej, szukał istoty decyzyjności, albo woli. Nie zamierzam bawić się w filozofa.

Chcę przedstawić decyzje jako działające fakty. Od faktów tych zależą w naszym życiu, mówiąc z grubsza, wszystkie inne.

Według Huny pierwszą zasadą jest IKE, czyli poznanie i decyzje dotyczące świadomości są tymi, które mają największe znaczenie. Każdy z nas widzi świat, rodzimy się zastając podobne warunki. Podejmujemy, jednak, różne decyzje na temat tego, co zrobimy z faktem bycia tutaj i tego, co postrzegamy.

Nie ma decyzji nieświadomych - określenie "decyzja nieświadoma" to absolutne zaprzeczenie pojęciu decyzji. Decyzje zawsze zapadają w świetle przytomności, dlatego ponosimy za nie odpowiedzialność.

Spójrz na ludzkie życia, na te rozmaite tragedie. Być może sam jakiejś doświadczyłeś albo właśnie doświadczasz.

Czy zgodzisz się ze mną, że wszystkie one mają swoje źródło w decyzyjności? Ktoś coś postanowił, a niepodjęcie się jakiegoś działania także jest skutkiem woli.

Ktoś, znakiem tego, ponosi odpowiedzialność za nieszczęścia. Kto to jest? Każdą sytuację należy traktować indywidualnie, jako że decyzje są zawsze personalne.

Żeby poruszać się skutecznie po świecie, unikać błędów i naprawiać te, które popełniliśmy, potrzeba decydować zgodnie z wiedzą. Oznacza to, że nasz podstawowy wybór powinno stanowić szukanie wiedzy, czyli poznawanie.

Jak jest, jednak, w naszym życiu? Na którym miejscu stoi poszukiwanie prawdy? Odnoszenie się do wiedzy? Na ile polegamy na świadomości, poznaniu przez doświadczenie, a na ile na wierze w autorytet, a do tego ślepej?

Na ile kierujemy się widzeniem, a nie ile myśleniem?

Świadomość i myślenie nie są tym samym. Dlatego nie wystarczy myśleć, że wszystko będzie dobrze. Musimy mieć wiedzę o tym, jak zapewnić sobie powodzenie - wiedzę tak teoretyczną, jak praktyczną. Przede wszystkim, jednak, potrzebujemy wglądu.

Wglądu w co? Raczej wglądu w kogo. Kiedy nie wiesz kim jesteś, nie wiesz jakie wybory będą, a jakie nie będą Cię ranić. Które decyzje zgadzać się będą z Tobą, a które przypominać będą zakładanie dźwigni na łokieć, które pogłębia stan cierpienia i patologii.

Będziemy musieli stale aktualizować swoje poznanie, które może okazać się wielokrotnie niezgodne z rzeczywistością, mimo zapewnień autorytetów, specjalistów.

To oznacza, że nie ma opcji lajtowej w życiu. Człowiek to przede wszystkim istota poznająca. Tylko dzięki wiedzy ma możliwość nieprzypadkowo skutecznie działać na każdym polu. Bez niej zdany jest na łaskę i niełaskę losu, czyli, tak naprawdę, na naciski ze strony otoczenia, a te mają fizyczny, emocjonalny, mentalny, a nawet duchowy charakter.

Tak jak poznajesz na własne konto, wszelkie ignorowanie wiedzy czyni Cię odpowiedzialnym za skutki jej braku. Mając utarte pojęcia, wierzenia, lekkomyślne idee, albo wyznając stereotypy środowiska sam narażasz się na błędność i szkodliwość niekompletnego albo wręcz fałszywego poznania.

Kierowanie się poznaniem i prawdą wymaga przede wszystkim bycia uczciwym. Szczerze przyznaję się i do tego, że mam problem, i do tego, że nie wiem, na razie, jak go rozwiązać. Szukam, jednak, wiedzy, i nie zadowalam się niczym pozornym. Obserwuję, zapamiętuję i tworzę tak doświadczenie, z którego potem korzystam. Zauważ, że nie napisałem "pilnie czytam lub słucham, zapamiętuję i stosuję się do tego, co ktoś napisał albo powiedział".

Z prawdą musimy eksperymentować, inaczej pozostają nam tylko steki bezużytecznej teorii, której nadmiar, w naszej informacyjnej epoce, gubi nas bardziej, niż cokolwiek innego, jako że mami poczuciem, że coś już wiemy o rzeczywistości i sobie, bo się czegoś naczytaliśmy.

Myślimy teoriami, dlatego wchodzimy w kolizję z realiami. Jeśli nie uczynimy poznania i świadomości pierwszą, naczelną zasadą swojego życia, sytuacja ta się nie zmieni, a pogorszy.

Nie zawsze wszystko będziemy wiedzieć, ale musimy się zatroszczyć, by trafić na właściwego specjalistę, we właściwe ręce. Ufamy wtedy zasadniczo także nie tej osobie, ale naszemu poznaniu tej osoby, czyli, w konsekwencji, samemu sobie. A to poznanie może nie być dostatecznie precyzyjne, i to też rodzi ryzyko poniesienia szkody.

Decydujmy, zatem, by nie ulegać uśmiechom i kolorowym tęczom, ale dogłębnie przyglądać się temu, co ma dla nas istotną wagę, okiem krytyka, bez najmniejszych kompromisów i absolutnie uczciwie.

To nie ma znaczenia, czy lubimy, czy nie lubmy specjalisty albo innego źródła informacji, ale czy można je poznawczo zweryfikować, zanim podejmiemy decyzje praktyczne.

Od tego, na ile stanowczy będziemy w naszym stosunku do prawdy i poznania, zależy całość naszego życia. Sądzę, że to właśnie oznacza pierwsza zasada Huny. Że nie chodzi tu o wierność jakiemuś systemowi myślenia, ale wierność własnemu bezpośredniemu poznaniu

Od dziecka uczono nas ufać instytucjom - od religii po naukę, dlatego dla wielu z nas będzie to trudne, by uczynić IKE pierwszą zasadą dla swoich życiowych wyborów, zwłaszcza, że wiara w autorytet wydaje się być opcją bardzo lajtową.

Wyszukiwarka